Poniższa publikacja wspomnień żołnierza II wojny światowej ma przybliżyć powojenne dni naszej wsi, której rzeczywistość tworzyli w pierwszej kolejności osadnicy wojskowi. Władysław Butwiłowski po zmobilizowaniu w 1944 roku (39 pułk artylerii lekkiej, 3 dywizjon, 8 bateria 76 mm - dowódca drużyny zaprzęgowej w stopniu starszego ogniomistrza) walczył w szeregach 10 Dywizji Piechoty II armii Wojska Polskiego. W 1945 roku osiedlił się w Uboczu, wkrótce rozpoczął pracę rzemieślniczą w zakresie przemiału zbóż na pasze. Działacz polityczny szczebla gminnego i gromadzkiego (w latach 1966 - 68 sekretarz instancji gromadzkiej), radny pięciu kadencji, przewodniczący Gromadzkiej Rady Narodowej w Uboczu (1960 - 62), wieloletni działacz Kółka Rolniczego (przez dwie kadencje jego prezes), działacz Ochotniczej Straży Pożarnej. Miłośnik książki i stały bywalec biblioteki. Tekst w brzmieniu oryginalnym przytaczam dzięki uprzejmości p. Macieja Szczerepy.  

 

 

Krótki opis wspomnień, pierwszych dni pobytu na terenach Ziem Odzyskanych, jak również  w czasie osiedlania w powiecie Lwówka Śląskiego.

 

Wspomina: Butwiłowski Władysław, urodzony dnia 7 stycznia 1902 roku w          

                   Bierozkach powiat Borysów, województwo Mińskie /ZSRR/.

 

        Wkroczyłem na Ziemie Odzyskane jako żołnierz odrodzonego Wojska Polskiego, w ramach operacji wojennych 10 Dywizji „Sudeckiej” 39 Pułku Artylerii Lekkiej, dnia 7 stycznia 1945 roku.

        Rejonem mojego pobytu były miejscowości: Krzyż, Piła, Strzelce Krajeńskie, Barlinek, Gorzów, Szprotawa, Żagań, Żary itd.

        Wyżej wymienione miejscowości i tereny przyległe do nich, przedstawiały okropny widok zniszczeń wojennych. Drogi kolejowe i kołowe zniszczone, mosty wyminowane, brak ludności zamieszkałej w miastach i wsiach, miasta i wsie częściowo zdewastowane i spalone. Po drogach i polach widać było dużą ilość zabitych żołnierzy, tak niemieckich jak i radzieckich, pobocza dróg często nie rozminowanych, duża ilość sprzętu i broni zniszczonej.

        Powrót do kraju datuje się dnia 13 maja 1945 roku, z Domasznic Czechosłowacja do m. Sulikowa. A z Sulikowa w przemarszu trasą przez Lubań Śląski, Gryfów Śląski, Lwówek Śląski, Złotorię, Jawor, Pichorów dnia 18 maja 1945 roku. W czasie przemarszu przez te miejscowości również było widać wielkie zniszczenie, zwłaszcza, że na linii Lwówek ŚLĄSKI Lubań Śląski, trwały działania wojenne przez kilka miesięcy. Środek miasta Lwówka Śląskiego na głównej arterii komunikacyjnej był wyminowany, po drodze widać było dużą ilość zniszczonych czołgów i armat.

        W czasie przejazdu przez różne miejscowości wyludnione, albo półwyludnione widziało się przeważnie 15 – 17 letnich chłopców z karabinami, sprawujących służbę MO.

        Dla tego aby zaludnić, podnieść z ruiny i zagospodarować te tak wielkie obszarem tereny. Obok władz cywilnych w tym czasie jeszcze młodych i niedoświadczonych – przystąpiło Wojsko Polskie.

       W tym celu rozkazem 2 armii powołana została również Komisja Osadnictwa Wojskowego. Między innymi powstałymi obwodami, powstał zorganizowany Obwód Nr .5 w Lwówku Śląskim – wyznaczono dla 10 dywizji „sudeckiej” z rozbiciem na rejony: 1) Gryfów Śląski 39 P.AL.  2) Lubomierz 25 Pułk Piechoty  3) Mirsk 27 Pułk Piechoty  4)Wleń 29 Pułk Piechoty  5) Lwówek Śląski dla D-twa i służb.

       Inspektorem obwodu został dowódca 10 dywizji płk Struc. W skład komisji z ramienia 39 pułku artylerii lekkiej wszedł zastępca dowódcy pułku do spraw polityczno – wychowawczych porucznik Reguliński Wacław. Dnia 25 czerwca 1945 roku oddział składający się z 15 żołnierzy, składający się przeważnie ze starszych roczników, wyruszył z garnizonu w Jeleniej Górze (koszary w Jeżowie Sudeckim) furmankami taboru wojskowego do Lwówka Śląskiego.

        Po przybyciu na miejsce, spotkał nas por. Reguliński i polecił zakwaterować czasowo w budynku obecnej restauracji przy ul. Sienkiewicza. Następnie zakwaterowanie zmieniono, przenosząc je na ul. Hanki Sawickiej (pierwsze dwa budynki od str. centrum miasta). Roboty było co niemiara. Zabrano się energicznie do pracy. Sporządzono listy majątku pozostawionego przez niemców jak maszyn, narzędzi, sprzętu, budynków, inwentarza żywego i martwego. Następnie musiano to wszystko zabezpieczyć przed dewastacją i różnego rodzaju szabrownikami. Jednocześnie zadaniem oddziałów wojskowych było udzielanie pomocy władzom administracji państwowej, na jej każde wezwanie o pomoc.

         W międzyczasie została przeprowadzona zmiana dowództwa obwodu, płk Struc odszedł, a na Jego miejsce przeniesiony został ppłk. Dmysiewicz, por. Reguliński otrzymał stopień kapitana i przeniesiony do służby granicznej, a na jego miejsce przybył por. Żuchowski Franciszek.

         Dnia 17 lipca 1945 roku rozkazem obwodu zostałem przeniesiony z Lwówka Śl. do Gryfowa Śl. na stanowisko komendanta grupy osiedleńczej 39 P.AL. Po zaznajomieniu się w terenie i przyjęcie obowiązków, stwierdziłem że Gryfów Śl. nie ucierpiał bezpośrednio od działań wojennych, i że stosunkowo szkody małe są. Wsie należące do grupy osiedleńczej 39 PAL jak Ubocze, Krzewie Wielkie, Młyńsko, Oleśna Podgórska, Proszówka są zamieszkałe normalnie przez niemców. Stwierdzono również że, we wszystkich wsiach jest brak siły pociągowej – koni, że brak jest trzody chlewnej i drobiu. Stwierdzono że m. Gryfów Śl. posiada dość rozbudowany przemysł, z którego G.Z.P.O. jedynie prowadzi symboliczną produkcję, pod pieczę  dowództwa wojsk radzieckich stacjonujących we wsi Wieża obok Gryfowa Śl., którego d-two znajduje się w Gryfowie Śl. przy ul. Armii Czerwonej. Następnie nawiązano kontakt i współpracę z burmistrzem m. Gryfowa Śl. Ob. Mędrzyckim, wójtem gromady Ubocze Rapackim Konradem, komendantem Milicji Obywatelskiej Marcem, jako władzami miejscowymi. Przy tem trzeba stwierdzić że we wsiach Ubocze i Oleśna Podgórska znajdowały posterunki M.O.

         Ustalono przez poszczególne placówki we wsiach należące do komendy grypy osiedleńczej w Gryfowie Śl. że w podległych im wsiach zamieszkują w małym procencie autochtoni /nprz. w Uboczu mieszkają: Mikołajczyk, Lampasiak, Bubel, Janota/ którzy są śledzeni przez niemców a nawet teryzowani – aby nie przekazywali wiadomości o niemcach zamieszkałych w danej wsi. Wszelkiego rodzaju otrzymywano wiadomości w ukryciu przed niemcami. I tak ustalono ponad wszelką wątpliwość że, duży procent jest we wsiach niemców partyjnych „hitlerowców” w moim gospodarstwie które zająłem w dniu 19 lipca był kapitan SS i ukrył się.

        Akcja repatriacyjna była prowadzona z dwóch kierunków, a mianowicie, z punktu przesyłkowego w Żaganiu przyjeżdżały rodziny żołnierzy 10 dywizji zza Buga i centralnej Polski. Codziennie 37 samochodów 39 PA.L. okazywało pomoc repatriantom, przewożąc ich rodziny i mienie do wsi i miasteczek, z najbliższego transportu kolejowego jakim był Żagań. Drugim punktem była stacja kolejowa Bobrowice k/Jeleniej Góry, z kąd transport odbywał się wyłącznie końmi. I tu największy był kłopot, gdyż był brak ogólny koni. Lecz i te trudności w miarę napływu repatriantów z inwentarzem żywym i końmi stopniowo został przezwyciężony. Z biegiem czasu m. Gryfów i przynależne wsie zaczęły stopniowo i powoli, ale systematycznie zaludniać. Przybyli polacy – a było to zwyczajem osiadali z niemcami w gospodarstwie w taki sposób że, polacy urządzali się na piętrze domu, a niemcy na parterze. Częste z tego tytułu były skargi i narzekania, i z tego tytułu trzeba było wkraczać z interwencją.

         Prace w polu i w gospodarstwach odbywały krowami z powodu braku innej siły pociągowej. Zboże pod zasiew pól ozime, z zasady przydzielało W.P. Prace w polu przeciągały się do miesiąca grudnia, dzięki temu że była dobra i ciepła pogoda w tym roku.

          W miarę zaludniania się tych terenów, zaczęła się intensywna praca ekip budowlanych budyjących mosty na drogach, kołowych i kolejowych, zaczęto organizować i uruchamiać fabryki Gryfowa śląskiego, organizować rzemiosło i handel i t.d. i t.p.

          Dnia 10 października 1945 roku, pierwsza partia zdemobilizowanych odeszła z 39 P.A.L na osadnictwo, skutkiem czego grupa osiedlenia została rozwiązana, cała dokumentacja została przekazana do P.U.Ru. w Lwówku Śląskim. Z naszej grupy osiedleńczej zamieszkali na stałe w tym terenie: Ob., Ob. Żabski Józef, Pastuchiewicz w Gryfowie Śl. Ob. Marciniec w Krzewiach Wielkich, a ja w Uboczu.

          Po zdemobilizowaniu się i osiedleniu się w Uboczu, długo jeszcze przybywali do mnie moi towarzysze frontowi i byli podwładni w celu udzielenia im pomocy w osiedleniu się, którzy korzystali z moich rad i wskazówek i pomocy, tym samym wzmacniali moje bezpieczeństwo miesiącami. Należy nadmienić że posiadałem karabin /karabi/ granaty, dryling myśliwski, podwójne drzwi w pokoju i okiennice – lecz o bezpieczeństwo nie byłem pewny, szczególnie w nocy.

          Z chwilą repatriacji pierwszych partii niemców /z Polski/ z Ubocza, a byli to przeważnie wszelkiego rodzaju partyjniacy – zaczęło bezpieczeństwo wzrastać. W miesiącu styczniu 1947 r. została repatriowana moja rodzina z ZSRR, dlatego mogłem wyrazić zgodę na repatriację zamieszkałych niemców ze mną, do NRD.

 

   Ubocze dn. 3.II.1966 r.                                 /-/ Butwiłowski Wład. podpis czytelny