Repatriacje, przesiedlenia, wysiedlenia

                        Druga wojna światowa w Europie zakończona, pozostają problemy. Wcześniejsze decyzje mocarstw dały przyzwolenie na wschodnią granicę przyszłej Polski, otwarta została sprawa granic na zachodzie...

                        W Uboczu po 9 maja 1945 roku mieszkało prawie 3000 ludzi (według spisu z 1939 roku 2497 osób), oprócz ludności rdzennej sporo było uciekinierów z różnych stron Rzeszy. Aż 185 mężczyzn z Ubocza, będących żołnierzami armii niemieckiej zginęło na różnych frontach II wojny światowej. Administrowanie wsią w maju ostatniego roku wojny należało do dotychczasowych władz niemieckich, Armia Czerwona oparła rządzenie na wydawaniu poleceń. Zmiany zaszły wraz z przybyciem do Lwówka Śląskiego grupy operacyjnej KSRM z mgr Hajkiem (22.05), a następnie obsady przyszłego Starostwa Powiatowego z Zygmuntem Mościckim na czele (29.05). W pierwszej kolejności rozpoczęto organizowanie władzy polskiej, w Uboczu jej pierwszym przedstawicielem był sołtys (por. Cybulski Józef), któremu pomagał niemiecki przedstawiciel wsi (Erich Gude). Zaczęli pojawiać się przejazdem żołnierze Wojska Polskiego i szabrownicy z różnych regionów kraju, tworzą się zalążki władzy państwowej.  Zachowanie się ludności niemieckiej w Uboczu i powiecie lwóweckim po 9 maja w zasadzie nie budziło większych zastrzeżeń. Jednakże ze względu na utworzenie 30 km pasa bezpieczeństwa wzdłuż granicy, oraz potrzebę zapewnienia mieszkań i warsztatów pracy dla ludności, która miała napłynąć na Ziemie Odzyskane, postanowiono wysiedlić ludność niemiecką. Trzeba przyznać, że to pierwsze wysiedlenie było inicjatywą władz polskich, które chciały faktami dokonanymi na zbliżającą się konferencję pokojową ustalić granice Polski na zachodzie, opierając się na ustaleniach z Jałty...  "Polska powinna uzyskać znaczny przyrost terytorialny na zachodzie i północy.." Machina pierwszego wysiedlenia ruszyła 26 czerwca 1945 roku, w myśl wytycznych Edwarda Ochaba, pełnomocnika generalnego dla ziem odzyskanych. Ludność niemiecka Ubocza o zamierzonym przesiedleniu została zawiadomiona na 24 godziny przed przewidzianym terminem w celu przygotowania się do wyjazdu, w zasadzie za pomocą plotki ( część Ubocza  ma zostać wysiedlona ze względu na zapewnienie kwater dla wojska radzieckiego). Wysiedlenie odbyło się pieszo, przez Olszynę, Lubań - do Görlitz (transportem kolejowym w owym czasie zawiadywała Armia Czerwona). Część mieszkańców ukryła się w okolicznych lasach i zagajnikach, część wcześniej opuściła teren wsi. Tam po około 14 dniach, walki o żywność i nocleg, większość wysiedlonych w ciągu tygodnia przez "zieloną granicę", wagonami towarowymi wiozącymi  zdobyczne mienie powróciła do Ubocza - tylko nielicznym udało się wydostać z tego przygranicznego miasta na zachód. 

                               Dekretem PKWN z dn. 7 października 1944 r. został powołany Państwowy Urząd Repatriacyjny do kierowania ruchami ludności (Polacy używali słowa "repatriacja" w stosunku do Polaków, wysiedlenie dotyczyło Niemców, Rosjanie konsekwentnie mówili o  "ewakuacji"). W myśl umów z rządem radzieckim i jej republikami satelickimi, umożliwiono powrót tysiącom deportowanych Polaków przez okupanta radzieckiego w 1940 roku na Sybir, milionom Polakom, których po przesunięciu granicy pozbawiono ojczyzny. Zgodnie z porozumieniem, już w 1945 roku pojawiają się pierwsi repatrianci, kilka miesięcy później z dalekiej Syberii, stepów Kazachstanu, Gruzji wracają wcześniej wywiezieni Polacy. Od lipca 1945 do lipca

W Uboczu po zakończeniu wojny osiedlili się również robotnicy przymusowi. Wśród nich była Ludwika Karpińska, wyrzucona przez okupanta niemieckiego z rodzinnego domu w Wągrowcu z mężem i córką w 1943 roku. Przez dwa miesiące rodzina przebywała w obozie przejściowym we Wrocławiu - tam został zamordowany jej mąż Stanisław. Jesienią 1943 r. z córką Barbarą została skierowana na roboty do Ubocza, mieszkała wówczas w domu nr 164. Po wojnie pozostała w Uboczu, pochowana na miejscowym cmentarzu.

1947 roku we wsi mieszkają Niemcy i Polacy, w niejednym domu razem mieszkają dwie rodziny. 

                              Niemieccy mieszkańcy wsi już się pogodzili z faktem wysiedlenia, niewiadomy był termin. Według sprawozdań władz gminnych (zachowanych w AP w Jeleniej Górze), ludność niemiecka Ubocza była wysiedlana w kilku terminach. Największa, bo blisko 800 osobowa grupa została wysiedlona 16 lipca 1946 roku, stacją zborną były Płakowice. Po załadunku do wagonów towarowych, transport skierowany został do Kaławska (Węgliniec) i następnie do Görlitz, gdzie został odebrany przez żołnierzy angielskich z przeznaczeniem do brytyjskiej strefy okupacyjnej, podobnie postąpiono z grupą 80 mieszkańców dzień później. Miejscem załadunku była też stacja kolejowa w Gryfowie Śląskim ( 9.07.1947) - transport skierowano do radzieckiej strefy okupacyjnej oraz w Olszynie.  Najpierw sporządzano listy do wysiedlenia we wsi na podstawie zarządzeń władz gminnych i powiatowych, następnie je zatwierdzano i z nieznacznymi korektami następowała realizacja.

                                Do opustoszałych domostw wchodzą rodziny polskie, z pierwszeństwem dla osadników wojskowych. Trzeba wiedzieć, że powiat lwówecki (obwód nr 5) był przewidziany pod osadnictwo wojskowe dla 10 DP, w pierwszej kolejności demobilizowane były starsze roczniki. Rozkaz osiedleńczy Naczelnego Dowództwa W.P. głosił:  "w związku z tą akcją przystąpić do planowego zwalniania z wojska starszych żołnierzy, powyżej 40 lat i osadzić ich na Ziemiach Odzyskanych". Wkrótce - w połowie września 1945 roku ogłoszono dekret o mobilizacji, na początku października tego roku  pierwsza partia zdemobilizowanych żołnierzy odeszła do cywila. Ma miejsce  zajmowanie  domów - osadnik wojskowy zajmował dom dla siebie i swojej rodziny, sąsiadów, przyjaciół. Bywały też nieporozumienia i kłótnie, jednak wobec obfitości wolnych zabudowań szybko one mijały. W "cenie" były domy i gospodarstwa ze stajnią i stodołą. Okres od czerwca do grudnia 1945 i pierwsza połowa 1946 roku to okres rządów osadników wojskowych, oni organizują życie wsi, regulują współżycie niemieckiej i polskiej ludności wsi (Mielniczyn Józef, Cymerman Michał, Butwiłowski Władysław, Prejma Jan, Cybulski Józef, Szejmo Mikołaj, Hercuń Jan, Dubaniewicz Wiktor, Sieradzki Jan, Sieradzki Władysław, Kaziszyn Józef, Kostyk Bazyli).  Znaleźli swoje nowe miejsce repatrianci z kresów wschodnich - głównie z Nadyb, Wojutycz, Sąsiadowic (Niebieszczańscy, Baszakowie, Sieradzcy, Zwierzańscy, Szostakowie, Cybulscy, Bucowie, Waniowscy, Babiakowie, Kicułowie, Kokowie, Mielniczynowie, Siatkowscy, Żołubakowie, Barszczewscy, Celuchowie, Lewandowscy, Dudowie, Brzozowscy, Sandeccy, Cymermanowie, Łozińscy, Popowiczowie, Stepeccy, Zajączkowscy, Szymonowiczowie), z których wiele rodzin po chwilowym zamieszkaniu na Pomorzu (taki był plan realizacji repatriacji narzucony przez władze) zostają ściągnięci do Ubocza dzięki pomocy rodzin, znajomych, sąsiadów. Dołączają do nich Sybiracy (Dubaniewiczowie, Lichwowie, Rożkowie, Makarewicze, Kiwaczowie, Janowiczowie, Żejmowie), znajdują swą nową ojczyznę repatrianci z Wołynia i Podola (Jędrakowie, Ścisłowscy) oraz z wileńszczyzny (Karaczunowie, Makowscy, Urbanowie, Kownaccy, Muraszkowie, Siomkowie). W późniejszym okresie pojawiają się też żołnierze Armii Andersa (II Korpusu - Góral Karol, Kaziszyn Józef), przesiedleńcy z centralnej Polski (Polesiakowie, Kotowscy). Przybywają z nadzieją, zostawiając za sobą tragiczne doświadczenia lat wojny. Pokoleniom, które miały szczęście żyć w pokoju, podaję wojenne losy wybranych rodzin z Ubocza.   

                           Osadnik wojskowy       Repatriant       Żołnierz spod Lenino      Sybirak    

 Żołnierz spod Monte Cassino       Żołnierz spod Falaise       Robotnik przymusowy  

  Polacy-Ukraińcy-UPA         AK-Sybir-Ubocze