Żegnam Was Kochani, Wszystkich…

 

                     Nadniestrzańskie miasteczko Niżniów leżące na trasie kolejowej Stanisławów – Czortków w powiecie tłumackim, doświadczyło wielu okropieństw II wojny światowej. Licząca przed wojną 4654 mieszkańców społeczność Polaków, Ukraińców i Żydów wystawiona została na wiele przeciwieństw losu, podobnie parafia katolicka - licząca 1680 wiernych porządku rzymsko – katolickiego. Oddział Wojska Polskiego 18 września 1939 r. pod Niżniowem stoczył potyczkę z zagonem pancernym Armii Czerwonej, wkrótce nastąpiła okupacja i wywózka niektórych polskich rodzin na Syberię. Podczas okupacji niemieckiej uaktywnili się nacjonaliści ukraińscy spod znaku OUN, zapoczątkowane przez UPA mordy na Polakach zakończyły się dopiero w lutym 1945 r. Po zakończeniu wojny, Polacy stanęli przed dylematem - wybór obywatelstwa radzieckiego albo repatriacja. Żyjący w ciągłym strachu przed bestialstwem siepaczy ukraińskich w większości wybierali to drugie. Rodzina Jana i Antoniny Kowal wyjechała ze Stanisławowa w marcu 1945 r. Święta Wielkanocne spędziła na dworcu w Katowicach - trwała jeszcze II wojna światowa, walki toczyły się na ziemiach, które miały być wkrótce zasiedlone. Najpierw skierowano ją w pobliże Poznania, po czasie znalazła się w pobliżu Nowego Tomyśla. Wkrótce brat Antoniny, jeden z pierwszych osadników w Uboczu - Kazimierz Urban, zaproponował szwagrowi przyjazd z rodziną do Ubocza. Kowalowie (Antonina - 10.01.1908 - 2.10.1986, Jan - 4.04.1892 - 18.07.1982, Marian - 24.03.1930 - 31.03.1952, Mieczysław - 5.01.1935 - 28.06.2014, Janina, Bolesław, Tadeusz krótko się zastanawiali, w 1948 r. Antonina (na Sybir deportowano rodziców Antoniny Kowal z d. Urban)  i Jan Kowal z pięciorgiem dzieci zamieszkała w domu nr 269. Jan z synem Tadeuszem podjęli pracę w olszyńskiej meblówce. Marian rozpoczął naukę w szkole zawodowej tejże fabryki - był Przodownikiem Służby Polsce, członkiem Związku Młodzieży Polskiej. Zdawać by się mogło, że dla rodziny zakończyła się powojenna tułaczka, że wrosną w społeczność wsi. I chyba tak by się stało, gdyby nie decyzja dwóch braci – Tadeusza i Mariana o ułożeniu sobie życia inaczej. Tadeusz postanowił związać swój los z lotnictwem wojskowym - trafił do Warszawy. Marian od dziecka śnił o morzu i statkach, dużo czytał. Wyjechał z Ubocza i jako ochotnik w wieku 19 lat wstąpił do Marynarki Wojennej. Służba na okrętach wojennych miała być tylko etapem do jego kariery życiowej, spełnieniem marzeń o podróżach i Marynarce Handlowej. 

 

 

                                   Marian Kowal  w mundurze Służby Polsce (około 1949).  Zbiór  rodziny Kordalskich. 

                       Po przeszkoleniu otrzymał przydział do okrętu podwodnego ORP „Sęp”, najbardziej pechowego w polskiej Marynarce Wojennej. Wiosną 1951 r. „Sęp” wyruszył na patrol po Bałtyku, kilka miesięcy później 1 sierpnia 1951 r. część załogi innego statku - trałowca „Żuraw” sterroryzowała dowództwo okrętu i uprowadziła go do Szwecji. Jednego z marynarzy, który zdecydował się na powrót do Polski, zmuszono do złożenia fałszywych zeznań o istnieniu grup przygotowujących „zdradę ojczyzny”. Wkrótce Informacja Wojskowa rozpoczęła aresztowania i poszukiwania kolejnych spisków na wszystkich statkach Marynarki Wojennej - po części przy pomocy tajnych współpracowników wśród kadry zawodowej i żołnierzy służby zasadniczej. Na liście zatrzymanych znalazł się mat Marian Kowal, rzekomy przywódca grupy. Marianowi z siedmioma innymi kolegami z „Sępa” został postawiony zarzut o założenie związku mającego na celu „opanowanie przemocą okrętu i zbiegnięcie nim do Szwecji”. W śledztwie nadzorowanym przez majora Eugeniusza Niedzielina i porucznika Mikołaja Kulika, Marian Kowal został oskarżony przez prokuratora Józefa Kowalskiego o przywództwo w spisku - podczas ucieczki miał osobiście opanować dział nawigacyjny okrętu.

 

                                         Marian Kowal w mundurze marynarskim około 1950 r. Zbiór rodziny Kordalskich. 

                           Kolega Mariana z ORP „Sęp - Tadeusz Rogoziński, w wyniku oskarżenia i procesu został skazany na 12 lat więzienia, w 1956 r. uniewinniony i wypuszczony na wolność. Po latach, w rozmowach z Tadeuszem - bratem Mariana, kilkakrotnie nawiązywał do śledztwa. Przypomniał słowa Mariana, który miał na statku wiosną 1951 r. zażartować: „że będzie pewnie okazja, aby w Szwecji wstąpić na dziewczyny”, prawdopodobnie te słowa zostały zapamiętane i wykorzystane przez tajnych współpracowników Informacji Wojskowej. W innych relacjach z 2004 r. przekazanych Piotrowi Semków, zawarł wnioski dalej idące – pierwsze aresztowania na okręcie miały wystąpić w wyniku podejrzeń o sabotaż, określił też wielkość organizacji spiskowej z ORP „Sęp” na około 18 osób.          

                           Śledztwo było prowadzone w kierunku udowodnienia i wykazania spisku na okręcie. Śledczy pomagali sobie stosowaniem tortur i przeróżnych metod przesłuchań – w ich wyniku doprowadzili Mariana Kowala do stanu psychicznego i fizycznego załamania, wymogli na nim przyznanie się do przywództwa w organizacji spiskowej na okręcie - której nie było. O jednym z oficerów śledczych - Mikołaju Kuliku było głośno, gdy ten w 1993 r. sądownie pozwał Jana Poksińskiego, historyka, autora książki o powojennych represjach marynarzy za naruszenie dóbr osobistych – w szczególności zdjęcie z podobizną i zdanie: „złą sławą u zatrzymanych marynarzy cieszył się Eugeniusz Niedzielin i pomagający mu w pracy śledczej kapitan Mikołaj Kulik”. W wyniku poświadczenia przez świadków faktów zawartych w książce, zainicjowany przez majora rezerwy proces był powodem rozpoczęcia kolejnego. Zapoczątkowany w 2000 r. proces miał udowodnić byłemu śledczemu znieważanie byłych marynarzy, pozbawianie wolności ze szczególnym udręczeniem i fałszowanie dowodów ich winy wykorzystywanych później w procesach sądowych. Do ogłoszenia wyroku nie doszło z powodu choroby oskarżonego. Sąd Marynarki Wojennej pod przewodnictwem Celestyna Obsta przyjął akt oskarżenia, zgodził się z argumentacją prokuratora, nie badał prawidłowości śledztwa, nie zastanawiał się nad wyjaśnieniami oskarżonego. W dniu 22 grudnia 1951 r. na rozprawie sądowej (nie dopuszczono obrońcy), po 7 godzinach wydany został wyrok – kara śmierci na podstawie dekretu o przestępstwach szczególnie niebezpiecznych w okresie odbudowy państwa. Wyrok niewspółmierny do winy, drakoński, który w zamyśle sądu i kursu represji tolerowanego przez władze, miał być wyrokiem odstraszającym dla załóg wszystkich okrętów Marynarki Wojennej. Próby rodziców i rodziny o złagodzenie wyroku i prośba o ułaskawienie okazały się bezowocne. Wyrok na Marianie Kowalu został wykonany przez rozstrzelanie w gdańskim więzieniu przy ulicy Kurkowej w dniu 31 marca 1952 r    



                              Marian Kowal w mundurze marynarskim około 1950 r. Zbiór Tadeusza Kowala 

                   Nie był to jednak koniec rodzinnej tragedii. Rodzice marynarza z Ubocza na próżno oczekiwali na odpowiedź Prezydenta Bolesława Bieruta w sprawie prośby o ułaskawienie syna. Dopiero 15 kwietnia 1952 r. otrzymali z Prokuratury Marynarki Wojennej w Gdyni zawiadomienie o wykonaniu wyroku śmierci i informację, że: wyrok został wykonany, gdyż Prezydent R.P. nie skorzystał z prawa łaski w stosunku do skazanego”.  

           Powiadomienie o wykonaniu wyroku i decyzji Bolesława Bieruta.  Zbiór rodzinny Tadeusza Kowala.                                  

              Odmówiono również wydania zwłok niewinnie straconego syna – postanowieniem prokuratury ciało przekazano do Wydziału Anatomii Prawidłowej Akademii Lekarskiej w Gdańsku, kości zakopano w bezimiennym grobie. W wyniku prywatnych ustaleń, mieszkający już w stolicy ojciec Mariana w 1957 r. ustalił przypuszczalne miejsce pochówku szczątków syna - w miejscu betonowej cegły z numerem postawił obramowanie z krzyżem, zastąpione z czasem nagrobkiem z lastrika i napisem na płycie u dołu „Zginął niewinnie”. W 2006 r. został ufundowany przez brata Tadeusza nowy nagrobek z granitu, napis u dołu tablicy został zmieniony na „Stracony niewinnie

                    Na fali rozliczeń ze zbrodniami systemu politycznego, powołana została 10 grudnia 1956 r. tzw. Komisja Mazura w celu zbadania przypadków łamania prawa w naczelnych wojskowych organach ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Komisja stwierdziła, że: „Szczególnie rażące są liczne wypadki bezzasadnego skazania na kary śmierci, orzeczone na oficerach Wojska Polskiego, Marynarki Wojennej i Lotnictwa (37 - z czego 20 wyroków wykonano), których całkowicie zrehabilitowano pośmiertnie, jako skazanych i straconych niewinnie. Oto ich lista: poz. 21. Kowal Marian - (rehabilitacja nie zakończona; wyrok uchylono, sąd marynarki woj. rozpatrzy ponownie).  W tym samym raporcie, Komisja stwierdza: „Niedzielin stosował szczególnie ostry przymus fizyczny i psychiczny, zmuszając ich do samooskarżenia się i oskarżenia innych oficerów}, stosował bardzo ostry przymus fizyczny, wyrażający się w długotrwałych przesłuchaniach w pozycji na "baczność", osadzaniu na całe doby w karcu z wodą do kolan, zamykaniu w celi bez powietrza zanieczyszczonej kałem, głodzeniu, zmuszeniu do forsowanych ćwiczeń fizycznych, jak "przysiady", "żabki" pozbawieniu spacerów, biciu, ubliżaniu wulgarnymi wyzwiskami, niezezwoleniu przez całe tygodnie na kąpanie się itp. Ponadto Niedzielin prowadził śledztwo podobnymi metodami w szeregu innych mniejszych sprawach, w których obecnie przeprowadzono rehabilitację. Nadzorował śledztwo w sprawie Mariana Kowala (skazany na karę śmierci, wyrok wykonano)”.  W następstwie raportu Komisji, Sąd Marynarki Wojennej 10 lipca 1957 r. uniewinnił mata Mariana Kowala od tego, że: „w połowie kwietnia 1951 r. pełniąc służbę wojskową w JW. Nr 3879 na okres B-11 działając wspólnie założyli nielegalny związek mający na celu dokonanie razem z pozostałymi oskarżonymi ucieczki zagranicę do Szwecji okrętem B-11, po uprzednim obezwładnieniu dowództwa okrętu i resztą załogi, czyli po całkowitym zawładnięciu okrętem i w związku z tym pozostali oskarżeni Marian Kowal i Zbigniew Przybecki do października 1951 roku t.j. do chwili ubycia z JW. 3879 – t.j. od zarzutu popełnienia przestępstwa z art. 15 § 1 i 2 w zw. z art. 14 § 1 i 2 dekr. z dnia 13.06.1946 r. – z braku dostatecznych dowodów winy”.  Rok później, w listopadzie 1958 r. ojciec Mariana został poinformowany o kolejnym postanowieniu Sądu Marynarki Wojennej w Gdyni: „Ob. Janowi Kowalowi s. Pawła przyznaje się ze Skarbu Państwa za niesłuszne skazanie na karę śmierci Jego syna Mariana Kowala (kara wykonana) kwotę 27400 zł”.  Oficerowie śledczy zostali ukarani zwolnieniem ze struktur wojska i zdegradowaniem o dwa stopnie, prokurator i przewodniczący składu sędziowskiego w raporcie Komisji Mazura zostali pominięci – nie spotkały ich żadne krzywdy ze strony władz za tak moralnie naganne postępowanie. 

                             W Uboczu o Marianie Kowalu sąsiedzi i krewni wiedzieli niewiele – najczęściej powtarzano, że Marian zginął na Bałtyku podczas sztormu, inni twierdzili, że został zabity podczas ucieczki statkiem. W księgach meldunkowych Gminnej i Gromadzkiej Rady Narodowej w Uboczu nie zostały odnalezione jakiekolwiek ślady po sześciu latach zamieszkania Kowalów – można doszukiwać się zbiegu okoliczności, niedopatrzenia urzędnika, dokładnego wyczyszczenia danych o rodzinie przez odpowiednie służby. W latach sześćdziesiątych XX w. sąsiadowi mieszkającemu w Uboczu o nazwisku Kowala listonosz miał zamiar przekazać omyłkowo dużą kwotę gotówki tytułem odszkodowania Skarbu Państwa. Po Antoninie i Janie Kowalu z pięciorgiem dzieci, którzy zaznaczyli w społeczeństwie Ubocza swoją obecność pracą i sześcioletnim zamieszkaniem, pozostał dom i prawie zerowa pamięć.


       Uchwała Zarządu nr 12/2004 z 13.07.2004 r. Fundacji Fundusz Obrony Narodowej w Gdyni, w sprawie rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego oficerów, podoficerów i marynarzy straconych lub zakatowanych na śmierć w latach 1947-1954 w powojennej Polsce.

                             Postać niewinnie straconego Mariana Kowala na nowo przybliżył gdański historyk Waldemar Kowalski. Odnalazł symboliczny nagrobek mata na Centralnym Cmentarzu Srebrzysko w Gdańsku. Zdał relację ze spotkania z tajemniczą Panią, która bez rozgłosu, nie ujawniając przyczyn wespół z innymi ludźmi – strażnikami pamięci od połowy lat 50. XX w. dba o właściwy wygląd innych nagrobków niewinnie straconych marynarzy. Przypomniał, że prezydent Gdańska obiecał: „nagrobek nie zostanie nigdy zlikwidowany dopóty będzie istniał cmentarz”.

 

  

Fotografia nagrobka w 2015 r.  Zbiór prywatny Waldemara Kowalskiego.       

                      Śmierć Mariana Kowala przypomina o okrutnych czasach terroru władz polskich przełomu Rzeczpospolitej Polskiej i Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, zaprzedaniu wielu ludzi totalitarnemu systemowi za przysłowiową łyżkę zupy. Żyjących wręcz zmusza do zastanowienia się nad właściwą formą upamiętnienia 22-letniego marynarza z Ubocza, do chwili zadumy nad Jego słowami napisanymi w pożegnalnym liście do Rodziców: „Kochani, nie płaczcie za mną. Bóg chciał mnie zabrać, tak więc musiało być. Żegnam Was, Kochani, Wszystkich”. Niech Wam Bóg pomaga. Marian”.

 

Serdecznie dziękuję p. Danucie Kordalskiej, p. Grzegorzowi Kownackiemu,  p. Stanisławowi Misiurce i p. Władysławie Dubaniewicz za pomoc na każdym etapie redakcji opracowania. Dziękuję p. Waldemarowi Kowalskiemu za życzliwe uwagi i sugestie, za nieocenioną pomoc merytoryczną. Pragnę złożyć szczególne podziękowanie p. Tadeuszowi Kowalowi, z którym każda rozmowa telefoniczna była przyjemnością i żywą lekcją historii.

                                                                                                                                                      Janusz Buca

 

 

 Bibliografia

Baziur Grzegorz. Sytuacja Policzna w szeregach Marynarki Wojennej na Wybrzeżu Gdańskim w latach 1945-1956. OBEP IPN Kraków Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej” 2001 nr 6.

Dekret z dnia 13 czerwca 1946 r. o przestępstwach szczególnie niebezpiecznych w okresie odbudowy Państwa. Warszawa 13.06.1946.

Dziadziuszko Krzysztof. Na moskiewskim żołdzie 2014 http://www.naszdziennik.pl/.

Fundacja Fundusz Obrony Narodowej w Gdyni. Uchwała Zarządu nr 12/2004 z 13.07.2004 r. w sprawie rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego oficerów, podoficerów i marynarzy straconych lub zakatowanych na śmierć w latach 1947-1954 w powojennej Polsce.

Kowalska Helena. Kara śmierci w orzecznictwie Sądu Marynarki Wojennej w Gdyni w latach 1945–1955. Uniwersytet Gdański 2012.

Kowalski Waldemar. Cmentarni Aniołowie. Nasz Gdańsk nr 2 rok 2015.

Kowalski Waldemar. Dwie strony krat. Gospodarstwo Pomocnicze przy ZK. Czarne 2003.

Kowalski Waldemar. Tajemnice zwłok pomorskich więzień. Nasz Gdańsk 2012.

Lipka Michał. Szwedzka epopeja polskich podwodników. 2014 http://historia.trojmiasto.pl/.

Mazur Marian. Sprawozdanie komisji z  29 czerwca 1957 roku. Gazeta Wyborcza, nr 18 z 22 stycznia 1999.

Nasz Dziennik. Tajemnice Informacji  PAP  2001.

Nawrot Dariusz. Historia korpusu oficerskiego Marynarki Wojennej II Rzeczypospolitej. Post Scriptum. Zeszyty Naukowe Akademii Marynarki Wojennej Rok LII nr 184 z 2011 r.

Piątek Ireneusz. Tajemnica ORP Sęp. Niepublikowane wspomnienia wojenne.  http://historyk.eu/.

Poksiński Jerzy. My sędziowie, nie od Boga - z dziejów Sądownictwa Wojskowego PRL 1944-1956. Gryf  Warszawa 1996.

Poksiński Jerzy. Tatar-Utnik-Nowicki. Bellona Warszawa 1992.

Rodziewicz Anastazy. Utracona ziemia: wspomnienia. Marpress Gdańsk 2000.

Romanowski Edward. Więzienie w Gdańsku - wykaz nazwisk straconych. Gdańsk 2010 http://www.stalinizmwpolsce.com/Gdansk.html.

Semczuk Przemysław. W cieniu Orła Newsweek 2012.

Semków Piotr. Informacja Marynarki Wojennej w latach 1945-1957. IPN Warszawa 2006.

Siekierka Szczepan, Komański Henryk, Filipowski Czesław. Wystawa ludobójstwa dokonanego na Polakach przez OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich II RP 1939-1947. Stowarzyszenie Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów we Wrocławiu. Wrocław 2008.

Sokołowska Małgorzata. Encyklopedia Gdyni Verbi Causa Gdynia 2006.

Sutowski Sławomir. Represje polityczne w marynarce wojennej w latach 1945 – 1956. Zeszyty Gdyńskie Nr 8 2013. Wyższa Szkoła Komunikacji Społecznej w Gdyni.

Szwagrzyk Krzysztof. Zbrodnie w majestacie prawa 1944-1955. ABC 2000.

Witkowski Rafał. Na ladzie i na morzu Zapiski ze służby w Marynarce Wojennej 1953-1988 Czuwajmy 1998.

Wrzesiński Wojciech. Wrocławskie studia z historii najnowszej, Tom 8  Instytut Historyczny Uniwersytetu Wrocławskiego 1997.

Zeszyty Majdanka. Tom 6 Wydawnictwo Lubelskie 1972.