"A jeśli człowiek ratuje jedno życie, to jest tak,

jak gdyby uratował cały świat"

Talmud Babiloński

             Otrzymałem maila. Jeden z wielu, taki zwyczajny i zarazem zagadkowy. Ktoś szuka pomocy, może rodziny, znajomych …

 „Hello Mr. Buca:

Although I do not speak or read Polish, I found your website on Ubocze, Poland, to be very interesting. I have a family connection to the Czerniawski family - you mention an Adam Czerniawski on your page on the resettlement of populations after World War II.  Do you by any chance have any information about the whereabouts of the Czerniawskis - Anna and Adam Czerniawski? They are long-since gone from this world, but perhaps their descendants - children, grandchildren?

                                                                                                            Michael Zmora”

            Początkowo wiadomość potraktowałem nieufnie, myśli moje zmierzały ku jednemu celowi – jak odróżnić prawdę od fałszu, jak komuś udowodnić, że ja jestem ja, a on jest on, jak odróżnić miłośnika przygód historyczno - internetowych i sensacji, od kogoś, kto naprawdę szuka i  prosi o pomoc. Napisałem maila, coś w rodzaju sprawdzenia, nie spodziewając się odpowiedzi. Po dosłownie chwili odpowiedź ze szczegółami. Zagoniłem tłumacza z Google i już wiedziałem, to nie jawa, to rzeczywistość ! I dalej to już się potoczyło  normalnie, barierą nie był język - mój adwersarz nie znał polskiego, ja nie znałem angielskiego, w tym względzie byliśmy sobie równi...

          Rodzina Czerniawskich jest mi znana praktycznie od dzieciństwa, pamiętam jak na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych przyszli zawodnicy[1] ubockiego Zrywu z Jurkiem Czerniawskim i Józkiem Cymermanem na czele, niejedną piłkę na tzw. Rynku[2] zniszczyli. Nie pamiętam Anny i Jana Czerniawskich, w 2008 r. z ich synem Adamem i jego żoną Janiną przegadałem kilka godzin o akcji władz gminy ubockiej z czerwca i lipca 1946 r. dotyczącej przesiedlenia Niemców. Adam Czerniawski, osadnik wojskowy, osiedlił[3] się w domu, w którym na krótko po wojnie zamieszkał z synami Jan Krzek[4], robotnik przymusowy z Rząsin.

            I tak od słowa do słowa, z Michałem Zmorą zawarłem znajomość, na tyle poważną i przyjacielską, by po dwóch dniach podjąć próbę umożliwienia łączności Michała z Wiesławem i Jurkiem Czerniawskimi. Potomkami rodziny, której korzenie tkwiły gdzieś na Kresach…, w Tarnopolu. 


Ich dziadkowie - Anna i Jan mieszkali z trójką dzieci w niedużej wsi Zagrobela (wieś od 1926 roku przyłączono do Tarnopola[5]). Jan, plutonowy z czasów I wojny światowej był ślusarzem i kolejarzem ze stałą pracą i pensją, jego żona Anna -  gospodynią domową. Mały, parterowy domek nr 36[6], obok niewielka stodoła.

      

rodzina Czerniawskich przed domem w Zagrobeli - około 1937 r.

         Druga wojna światowa w Tarnopolu rozpoczęła się 17 września 1939 r. wraz z wejściem pierwszych oddziałów Armii Czerwonej do miasta. Społeczność żydowska[7] różnie zachowała się wobec okupanta, część rozpoczęła współpracę z sowietami, wielu deportowano na Syberię, innych prześladowano za wcześniejszą działalność polityczną. Po wejściu Niemców do Tarnopola (2 lipca 1941 r.) odkryto w więzieniu NKWD ciała zamordowanych więźniów – Ukraińców, Polaków i dwóch Żydów. Odkrycie to było pretekstem do rozpoczęcia pogromu[8] Żydów. We wrześniu 1941 r. w Tarnopolu zostało utworzone pierwsze zamknięte getto w Dystrykcie Galicja[9]. Masowe mordy ludności żydowskiej w getcie rozpoczęły się w marcu 1942 r. – wówczas zamordowano około 700 osób w Janówce koło Tarnopola. Kolejne transporty organizowane przez Niemców z ich cyniczną oprawą (orkiestra na trasie do dworca kolejowego) były organizowane do obozu śmierci w Bełżcu[10]. W kwietniu 1943 r. rozpoczęto akcję[11] likwidacyjną Żydów w getcie – zakończono ją w czerwcu tego roku, miesiąc później zlikwidowano obóz pracy w pobliżu getta. Polacy i Ukraińcy ponad dwa lata patrzyli na kaźń ich sąsiadów, nieraz członków swoich rodzin, przyjaciół, którzy byli mordowani za to tylko, że byli Żydami. Zachowania ludzkie były różne, wielu przechowywało Żydów, udzielało im schronienia, dostarczało pożywienia z potrzeby serca, dzieliło się tym czym mogło. Byli też i tacy, co wykorzystywali okazję do szybkiego wzbogacenia się. Nie brakowało też podłości w postępowaniu niektórych Żydów i aktów zdrady Ukraińców[12], chwilowo zauroczonych obecnością Niemców w Tarnopolu. I jak wszędzie – nie brakowało ludzi - hien, wszelkich narodowości, owładniętych żądzą mordu, poniżenia, wyrównania urojonych krzywd.

             Przodkowie Michała Zmory mieszkali w Tarnopolu przy placu Sobieskiego. Pradziadek Shlomo Aryeh Thaler był rytualnym[13] rzeźnikiem, jego żona Bracha gospodynią domową, mieli dwie córki Dvorę i Klarę oraz syna Mendela[14]


             

karta zeznania Dvory Thaler o śmierci Ojca  (1957)

Jesienią 1939 r. Shlomo został ciężko ranny podczas przypadkowej strzelaniny[15] pomiędzy Polakami i Ukraińcami – tuż po wkroczeniu wojsk sowieckich, zmarł po kilku dniach. Po 17 września 1939 r. Dvora i Mendel pracowali w magazynie żywności. Uniknęli deportacji – sowieci przyjęli kryterium główne na podstawie zawodu głowy rodziny, rzeźnik był zawodem robotniczym. Najmłodsze z rodzeństwa – Klara była dzieckiem, chodziła do szkoły. Już za okupacji niemieckiej, żona Shloma - Bracha[16], została w 1942 r. umieszczona na liście Żydów przeznaczonych do deportacji z tarnopolskiego getta i wraz z córką Klarą znalazła się w pociągu do Bełżca. Bracha zmarła[17] z odwodnienia, jej ostatnie słowa to "Wasser Wasser" przed śmiercią. Córka Klara ze względu na szczupłość i wiek została wypchnięta przez matkę z wagonu przez wąską szczelinę w podłodze. Straciła przytomność na torach kolejowych, została znaleziona przez lwowskich Żydów, których zadaniem było oczyszczanie torów. Zabrali ją do szpitala, gdzie była krótko leczona. Uprzedzona o regularnych kontrolach przez Niemców w szpitalu  (czy nowi pacjenci byli Żydami, czy nie), Klara uciekła i znalazła się u partyzantów w lesie, który przywieźli ją z powrotem do Tarnopola – tam odnalazła siostrę. Dvora uniknęła wcześniejszej likwidacji, ponieważ pracowała w kuchni jednostki wojskowej Luftwaffe niedaleko Tarnopola. Od chwili ponownego spotkania, starsza z sióstr nigdy już nie spuszczała Klary z oczu.  Dwie siostry, Dvora i Klara po sierpniu 1943 r. zostały zdane na łaskę i niełaskę okupanta i mieszkańców Tarnopola - Ukraińców i Polaków. Każda żywa istota w obrębie likwidowanego getta i obozu pracy była narażona na denuncjację  ze strony milicji żydowskiej i ukraińskiej, wykonywaniem wyroków śmierci zajmowali się z reguły sami Niemcy. W czasie likwidacji obozów pracy dla Żydów w sierpniu 1943 r. pomocną dłoń do Żydów wyciągnęli Czerniawscy, którzy podjęli się trudu pomocy Żydom, w tym momencie skazanych na niechybną śmierć.

             Powiadomieni przez Franciszkę Gandę[18] (wówczas najbliższa sąsiadka), udzielili schronienia w jamie za stodołą najpierw uprzedzonej o planowanej likwidacji obozu Klarze Silberman[19], służącej u żony jednego z oficerów SS. Po pewnym czasie, Pani Franciszka widząc Dvorę Thaler przechodzącą[20] za drutami obozu w Zagrobeli powiedziała jej, „jest piękna jak Motka Boska, że to szkoda, że ​​umrze jak inni w getcie”. Ośmielona tymi słowami, Dvora poprosiła o pomoc. Następnego dnia Franciszka Ganda mogła zakomunikować Dvorze pozytywną odpowiedź – będzie pomoc ! Do Klary Silberman dołączyły siostry Dvora i Klara Thaler, później schronienie w tej samej jamie znalazł także Berl Cenover. Anna Czerniawska, jej mąż Jan, synowie Adam[21] i Kazimierz oraz Gandowie świadomi byli kary za pomoc Żydom, kary okrutnej i w każdej chwili możliwej przy błędzie przechowywujących i przechowywanych -  kary śmierci, bez sądu.

obwieszczenia władz niemieckich Generalnego Gubernatorstwa były rozwieszane w kazdym mieście, każdej wsi Dystryktu Galicja


               Jama wykopana w ziemi obok stodoły Anny i Jana Czerniawskich służyła za mieszkanie czwórce ludzi od sierpnia 1943 do 15 kwietnia 1944 r. Pozbawiona kanalizacji, wody, światła. Za łóżko służyły stare koce i płaszcze położone na ziemi. Łazienką było wiadro z wodą. Nocą wychodzili z jamy, aby zaczerpnąć świeżego powietrza. I odebrać pożywienie[22], które przynosili Czerniawscy. Początkowo na zakup jedzenia łożyli sami Żydzi – zdobycie dodatkowej żywności w warunkach wojny, na terenie stacjonowania wojsk niemieckich było niebezpieczne i utrudnione. Podstawowym produktem żywnościowym  były ziemniaki i chleb, uzupełniającym owoce z okolicznych ogrodów przydomowych. Żywność niewyszukana, rzadko ciepła. Szczególnie trudne były tygodnie przed marcem 1944 r. gdy w domu Czerniawskich zakwaterowano dwóch żołnierzy niemieckich – muzyków. Przekazywanie jedzenia stało się jeszcze bardziej niebezpieczne, mimo ich nonszalancji w wypełnianiu poleceń władz nazistowskich w zakresie tropienia i wyszukiwania Żydów.

             W marcu 1944 r. rozpoczął się bój[23] pomiędzy Rosjanami a Niemcami o Tarnopol, rozkazem Hitlera zamienionego w twierdzę. Mieszkańcy miasta zostali przez Wehrmacht zmuszeni do opuszczenia swoich domów. Przechowywani Żydzi zostali sami[24], za pożywienie służyły im ziemniaki w nocy podbierane z kopców i piwnic, wodę uzyskiwali ze stopionego śniegu. W połowie marca obok ziemianki rozbił się samolot niemiecki uszkadzając częściowo stodołę Czerniawskich - ukrywający się przez całą noc słyszeli jęki umierającego lotnika. W połowie kwietnia 1944 r. Armia Czerwona zajęła[25] Zagrobelę i Tarnopol[26]. O stanie fizycznym Dvory (liczyła wówczas 29 lat) świadczyły skierowane do niej przez krasnoarmiejca „starsza pani, jest już bezpiecznie, może pani wyjść”.  Wkrótce siostry Dvora i Klara[27] w maju[28] 1945 r. lub niewiele później, dotarły przez Polskę do obozu wysiedleńców w Wetzlar[29]. Klara wyjechała do USA a Dvora po ponad dwóch latach  została cudownie odnaleziona[30] przez przyszłego jej męża Arie Michaela Zmory.

           Zakończenie walk o Zgrobelę zastało Czerniawskich w okolicach Tarnopola. Wrócili do rodzinnego domu w Zagrobeli w kwietniu 1944 r. Syn Jana i Anny – Adam, otrzymał wkrótce powołanie do wojska[31]. Po zakończeniu wojny i repatriacji do Polski, Czerniawscy początkowo zamieszkali w Poznaniu, po kilku miesiącach przenieśli się do Ubocza - zamieszkali w domu nr 25, po kilku latach zakupili dom nr 10. Potomkowie Anny i Jana Czerniawskich żyją do dziś w Uboczu i okolicach. Sąsiedzi Czerniawskich z Zagrobeli - Gandowie[32], również wybrali Ubocze - zamieszkali[33] w domu nr 89, po czym wyprowadzili się do Leśnej.

                 Kontakt po wojnie był utrudniony, wędrówka ludów nie sprzyjała kontynuowaniu znajomości, latami trwały próby poszukiwania członków rodzin. List wysłany przez Dvorę w 1950 r. pozwolił na nawiązanie kontaktu pomiędzy rodzinami uratowanych i ratujących. 

skan listu PCK do Dvory Zmory

A później to prawie standardowo. Listy od Dvory i jej siostry Klary. Listy od Anny i Jana. Z Izraela paczki (cytryny, pomarańcze, figi, pończochy, chustki na głowę).

z listu Anny Czerniawskiej do Dvory Thaler (Zmory) 1961

kartka świąteczna od Klary i Berla Cenoverów

Ich wymiana zakończyła się wraz z chorobą i śmiercią Anny Czerniawskiej, kontakt się urwał. 

1967  od lewej: Dvora Thaler i jej siostra Klara, po prawej Ammon Cenover syn Klary, Berl Cenover mąż Klary, w okularach Arie Zmora - ojciec Michaela Zmory. 

Dvora instytucjonalnie nigdy nie podziękowała Czerniawskim za pomoc - za symboliczną oznakę wdzięczności i pamięci można przyjąć małe zdjęcie Anny Czerniawskiej[34] z 1960 r. oprawione w ramkę i spoczywające na meblu w jej salonie. Na kilka tygodni przed śmiercią poprosiła syna i wnuka - „nawiążcie kontakt z rodziną Anny, kontynuujcie go i dziękujcie”. Udało się to Michałowi, internetowe[35] poszukiwania pozwoliły na realizację części woli babci Dvory - na nowo po czterdziestu latach połączył potomków dwóch rodzin. Pozostało mu podjęcie żmudnych działań w celu uhonorowania rodziny Czerniawskich najwyższym izraelskim odznaczeniem cywilnym. 

Anna i Jan Czerniawscy u kresu życia przed domem w Uboczu

A nam wszystkim, mieszkańcom Ubocza i okolic, pozostanie pamięć o rodzinach Czerniawskich, Gandów, Thalerów, Silbermanów i Cenowerów z Polski, Izraela i USA. Odwadze Anny i Jana Czerniawskich w ratowaniu ludzkiego życia, ich wrażliwości na krzywdę innych, a nade wszystko - skromności.  

                                                                                                                                                Janusz Buca

Thaler
Shlomo    ojciec Dvory, Mendla i Klary, (1887-1942), zmarł w wyniku ran postrzałowych,  pochowany Tarnopol
Braha  – matka Dvory, Mendla i Klary, (1890-1942), zmarła w transporcie do obozu zagłady w Bełżcu, miejsce pochówku nieznane
Dvora - córka Schloma i Brachy, przeżyła wojnę w ukryciu dzięki pomocy rodzin Czerniawskich i Gandy (1915-2009), pochowana Hajfa - Izrael
Mendel – syn Schloma i Brachy, (1910-1942), księgowy, zamordowany przez Niemców, pochowany Tarnopol 
Klara – córka Schloma i Brachy, przeżyła wojnę w ukryciu dzięki pomocy rodzin Czerniawskich i Gandy (ur. 1928 – żyje), wyemigrowała do USA
Silberman
Klara, przeżyła wojnę w ukryciu dzięki pomocy rodzin Czerniawskich i Gandy, po wojnie wyemigrowała do  USA, wyszła za mąż za Leona Hocha
Cenower
Berl – przeżył wojnę w ukryciu dzięki pomocy rodzin Czerniawskich i Gandy, po wojnie  wyemigrował do USA, zmarł w 2003 r. mąż Klary Thaler 
Czerniawski
Anna – pomagała w ukryciu Żydów,  gospodyni domowa (1895-1973), pochowana w Uboczu
Jan – pomagał w ukryciu Żydów,  ślusarz kolejowy do 1945 r,  (1890-1971), repatriowany z żoną do Poznania, po kilku miesiącach rodzina zamieszkała w Uboczu, dom nr 25 a następnie 10,  pochowany w Uboczu
Adam  - pomagał w ukryciu Żydów, syn Anny i Jana, w czasie okupacji niemieckiej piekarz, po repatriacji pracował w Olszyńskiej Papie, ppor. Wojska Polskiego, pochowany w Uboczu (1925-2010)

Ganda
Franciszka – pomagała w ukryciu Żydów, matka Stefanii, Heleny i Bronisława


Dokumenty i  fotografie zamieszczone w publikacji pochodzą ze zbioru rodzin Zmory i Czerniawskich.


[1] W latach 1969-1971 boisko piłkarskie przechodziło gruntowną przebudowę, Rynek na Kolonii stał się w tym okresie jednym z kilku boisk zastępczych do gry w piłkę nożną.

[2] Nazwa miejscowa, plac ograniczony zabudowaniami folwarcznymi na Kolonii.

[3]Rodzina Czerniawskich w wyniku repatriacji zamieszkała w Poznaniu, po kilku miesiącach przeniosła się do Ubocza.

[4] Robotnik przymusowy z Rząsin, jego syn Stanisław przeżył Oświęcim i Gusen (pracował w Olesznej Podgórskiej), drugi syn Józef pracował w gospodarstwie rolnym u bauera w Krzewiu Wielkim.

[5] Tarnopol nazywany był stolicą Podola.

[6] Księga Adresowa Małopolski Lwów 1936.

[7] W 1939 r. liczba ludności żydowskiej w Tarnopolu przekroczała 18 tysięcy .

[8] Badacze przyjmują liczę ofiar pogromu ludności narodowości żydowskiej w lipcu i sierpniu 1941 r, na około 3000  osób.

[9] Przebywało w nim około 13000 osób.

[10] Niemcy zamordowali w nim około 500000 osób narodowości żydowskiej.

[11] Według spisu z 1931 r. wyznanie mojżeszowe w Tarnopolu deklarowało 13999 osób.
[12] Według relacji dr. Salomona Hirschberga (Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego, 301/3774),  pierwszego pogromu Żydów dopuścili się Ukraińcy, którzy przy niewielkim udziale wojsk niemieckich lub ich bierności zamordowali ponad 700 Żydów  (4 do 11 lipca 1941 r.).

[13] Hebr. szohet, ubój za pomocą koszernego noża.

[14] Został zamordowany w 1942 r.

[15] Istnieje rozbieżność między relacją Michaela Zmory a zapisem Dvory z 1957 r. W ankiecie Dvora podała rok śmierci Shloma jako 1942.

[16] Bracha zmarła z wycieńczenia w czasie transportu do niemieckiego obozu  zagłady w Bełżcu.

[17] Zeznanie powojenne świadka z transportu.

[18] Po wojnie zamieszkała w Uboczu - dom nr 89.

[19] Klara Silberman pracowała jako służąca w obozie  pracy w Zagrobeli. W sierpniu 1943 r. została ostrzeżona przez żonę komendanta o planowanej likwidacji obozu.

[20] Franciszka Ganda w momencie spotkania sylwetkę Dvory ujrzała na tle zachodzącego słońca.

[21] Adam Czerniawski w tym czasie pracował w piekarni i otrzymywał deputat w wysokości jednego bochenka chleba dziennie.

[22] Często Dvora Zmora wspominała o głodzie podczas walk o Tarnopol na przełomie marca i kwietnia 1944 r.

[23] Z garnizonu niemieckiego liczącego 4600 żołnierzy, ocalało 55.

[24] od 24.03.1944 r. Zagrobela przechodziła kilka razy z rąk do rąk walczących

[25] W lipcu 1944 r. doliczono się w Tarnopolu 139 osób narodowości żydowskiej: Anna Ophir zd. Federbusch „I ciągle widzę ich twarze”  Fundacja Shalom Warszawa 2011.

[26] Z 4211 budynków Tarnopola (1939) zostało zniszczonych 2490.

[27] Klara wyszła za mąż za Berla Cenovera, razem wyjechali do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej - zamieszkali w Hazleton Pennsylvania. Mieli dwójkę dzieci Barrego i Nathana (Barry zmarł w 2003 r.). Klara żyje, choruje na Alzheimera.

[28] Prawdopodobnie pomyłka, najwcześniej mogły się przemieścić w czerwcu - lipcu 1945 r.

[29] Obóz dla ocalałych Żydów z holocaustu, utworzony w amerykańskiej strefie okupacyjnej Niemiec (1945-1950).

[30] Dziadkowie Michała Zmory znali się przed wojną, byli aktywni w syjonistycznych klubach młodzieżowych w Tarnopolu.  W 1948 roku Mosze Zmora odnalazł na listach ocalałych z Tarnopola w obozach dla uchodźców (te listy zostały opublikowane przez Czerwony Krzyż) swoją przyszłą żonę - Dvorę. Korespondencja pomiędzy nimi była krótka i konkretna, w jej wyniku Dvora wyjechała do Izraela w 1948 r. Po ślubie zamieszkali w Hajfie. 

[31] Walczył w 15 Pułku Artylerii Lekkiej II Armii Wojska Polskiego

[32] Franciszka Ganda z mężem, córkami Heleną i Stefanią oraz synem Bronisławem

[33] Helena Ganda, po mężu Kuriata zmarła w 1954 r.

[34]O poświęceniu Anny Czerniawskiej w ratowaniu ludzi świadczy też jej dokonanie z 1940 roku Antonina, córka Anny i Jana Czerniawskich  wyszła za mąż za Leona Nowaka -  zawodowego żołnierza WP (plutonowy). W 1939 roku  urodziła córkę Krystynę. Niedługo po porodzie Antonina wraz ze świeżo narodzoną córką Krystyną została deportowana przez Rosjan w rejon  Kazachstanu.  Na pomoc córce i wnuczce wyruszyła Anna Czerniawska, której udało się po prawie półrocznej podróży powrotnej powrócić z wnuczką Krystyną do Zagrobeli."

[35] Michał (Michael) Zmora był pewien, że adres rodziny Czerniawskich z 1950 r. jest nieaktualny.