Potrafiła godzinami opowiadać o swej młodości, o Uboczu. Z racji mych zainteresowań  historią Ubocza a zwłaszcza ostatnich lat wojny, okazywała mi wiele cierpliwości. Jej zwierzenia trwały godzinami, ja byłem wiernym słuchaczem. Każde następne spotkanie to powrót do wcześniej opisanych epizodów i zdarzeń, ich korygowanie i uściślanie. Zdawałem sobie sprawę, że 11 - letnia dziewczynka w 1945 roku nie zanotowała w swej pamięci wielu szczegółów dotyczących dorosłych, a mimo to ceniłem sobie Jej piękną właściwość - unikała tworzenia legendy. Zawsze opowiadała o faktach, o zdarzeniach których była świadkiem, potrafiła się też przyznać do niepamięci. Była jedynym, żyjącym w Uboczu świadkiem historii ostatniego roku wojny. 

              Urodziła się 16 czerwca 1934 roku w Wągrowcu na ziemi wielkopolskiej. Razem z matką Ludwiką i ojcem Stanisławem w 1943 roku została wysiedlona przez hitlerowców w celu powiększenia kwartału miasta dla osób narodowości niemieckiej. Rodzinę wywieziono do Wrocławia, tam po kilku miesiącach ciężkiej pracy, ojciec Stanisław został zamordowany a matka Ludwika z córką Barbarą wywieziona do Ubocza (Schosdorf 1944) w ramach tzw. robót przymusowych. Przydzielono je do pracy w majątku na Kolonii a miejscem zamieszkania stał się dom nr 164 wg numeracji niemieckiej. W zimie matka pracowała w oborze, wiosną i latem przy pielęgnacji okopowych, a córka jako dziecko pomagała matce i innym pracownikom w drobnych pracach rolniczych. We wspomnieniach, p. Basia zawsze podkreślała znośne warunki bytowania, nierzadko równające się miejscowej ludności niemieckiej oraz sprawiedliwe rządy właściciela majątku Fritza Schade. Po zakończeniu wojny, wraz z matką pozostała w Uboczu, ułożyła sobie życie rodzinne, przez lata pracowała w "ZPO Gryefex". Pielęgnowała stare przyjaźnie, kontakty z Erichem Böhme owocowały wspomnieniami, popartymi licznymi zdjęciami. Traktowała przeszłość jako konieczność dziejową, nie żywiła urazy do Niemców, choć pozostał w Jej świadomości strach z ostatnich dni wojny, gdy esesmani pod groźbą śmierci wypędzali mieszkańców Kolonii ze swoich domów. 

             Pani Basia w ostatnich latach zmagała się z ciężką chorobą, została pochowana w Olszynie. Nigdy już nie usłyszę Jej ciepłego, miłego głosu, nie będzie już wspomnień, życzliwego przybliżania dziejów Ubocza. 

 

Ubocze-Poznań 2006