No cóż, niewiele mogę o sobie napisać. Bliscy z rodziny, sąsiedzi, znajomi, wszystko o mnie wiedzą. Zaś tym, którzy po raz pierwszy mają okazję zaznajomić się z moją wsią rodzinną na Dolnym Śląsku, podaję garść informacji o sobie. Dzieciństwo spędziłem na Kolonii, potem Szkoła Podstawowa w Rząsinach kierowana przez wspaniałego humanistę Józefa Zięcinę. Pięcioletnia nauka w chojnowskim Technikum Rolniczym, gdzie dyrektorem była Janina Magdziarz a wychowawcami  Leokadia Dudar i Józef Kościuk. Rozległa wiedza rolnicza którą nabyłem w Chojnowie, tylko przez rok była spożytkowana na stażu w Międzykółkowej Bazie Maszynowej w Rząsinach, gdzie niepodzielnie władzę sprawował  Andrzej Szuniewicz. Zdradziłem zawód i przeszedłem do pracy w Wojewódzkim Zrzeszeniu Ludowe Zespoły Sportowe   w Jeleniej Górze pod czujne oko  Pawła Kwiatkowskiego. Po miesiącu pracy, dwuletni pobyt w JW. 2745 rządzonej przez podpułkownika Józefa Nadolnego, powrót i dalsza praca w Zrzeszeniu LZS w gminach Gryfów Śląski, Lubomierz, Mirsk. Burzliwe lata 1980-81 spowodowały  podjęcie przeze mnie decyzji o przejściu do pracy etatowej w Zjednoczonym Stronnictwie Ludowym jako sekretarz Miejsko-Gminnego Komitetu ZSL   w Gryfowie Śląskim, gdzie społecznie  był mi wodzem  Kazimierz Tyc, a urzędowo w Jeleniej Górze  Jan Farbiszewski i następnie  Adam Smoliński. W 1983 roku ślub i wyjazd do Poznania.

               Prawie 30 lat w Uboczu, to szkoła życia w otoczeniu krewnych, sąsiadów bliższych i dalszych, Koleżanek i Kolegów. Im jestem winien wdzięczność za wspólnie spędzone chwile, im poświęcam niniejsze opracowanie o Kolonii, Uboczu, Nadybach. Luźne informacje, celowo bezładne , bez zbędnych multimedialnych upiększeń  są przedstawione   z myślą o młodszym pokoleniu, które w najbliższym czasie je uzupełni i napisze nową historię Ubocza.

                                                                                                                    Janusz Buca